Wreszcie po dwóch bezdomnych, autobusowych nocach docieramy do San Pedro de Atakama. Mówią też o nim San Perro (perro=pies), bo na każdej ulicy wałęsa się przynajmniej kilkanaście przyjaznych i dobrze odżywionych psiaków, albo San Pito bo na k
Nie mogąc doczekać się końca lata, końca upałów, które jeszcze trwają w Hiszpanii, decydujemy się z Albertem pojechać do naszego ulubionego miejsca-La Pedriza.
"Remijio, wszystko w porządku?" pytam. Na co Remijio z szeroko otwartymi oczami mówi, że musimy złożyć ofiarę dla górskich Apus bo w nocy miał sen. Kiedy to słyszę, wiem, że czeka nas "nieziemska" przygoda ;).
Już jest! Wszystkich, którzy czekali na opowieść o "HiMountain Tien-Shan 2009 - Polish Female Expedition" zapraszam do lektury relacji. Można też obejrzeć galerię z wyprawy na stronie http://www.tienshan.pl/press-rom.html.
Jeśli szukasz prawdziwej Ameryki Południowej nie znajdziesz jej w muzeach ani w turystycznych dzielnicach. Spotkasz ją na miejscowych targach, w jadłodajniach i na dworcach autobusowych. Tam przychodzi nawet nie proszona.
Tradycyjni Indianie i mieszkańcy małych wiosek wierzą, że robiąc zdjęcie kradniesz ich duszę. Znane są nawet przypadki gdzie ceną jaką turysta zapłacił za zrobienie zdjęcia było życie.
Witam wszystkich już z Polski. Żyję :-) Żyjemy wszystkie :-) Czyli wyprawa zakończyła się sukcesem. A przy okazji 7.08.2009 udało się wejść na Chan Tengri. Pik Pobiedy nie puścił, do szczytu zabrakło 200m z groszami. Przyczyna - pogoda: potw